Nie trać nadziei!
Jest Ktoś, kto bardzo cię kocha...
Moje spojrzenie na świat: czasem dziwne, czasem niedojrzałe, ale zawsze jakieś...
Bóg wierzący sobota, 28 maj 2011, 23:42
Możesz wierzyć w Boga lub w Niego nie wierzyć,
a On i tak będzie wierzył w Ciebie.
Możesz kochać Boga lub Go nienawidzić,
a On i tak będzie Ciebie kochał.

Jeśli my odmawiamy wierności,
On wiary dochowuje,
bo nie może się zaprzeć siebie samego.
2 Tm 2,13
Bezpiecznie piątek, 20 maj 2011, 15:31
Wczoraj moja przyjaciółka przyjmowała sakrament bierzmowania, a ja byłam jej świadkiem. Tuż po tym, jak weszliśmy do kościoła, zaczęło się błyskać i grzmieć. Na kilka minut przed rozpoczęciem Mszy lunął rzęsisty deszcz. Wyłączono prąd w kościele i początek Eucharystii przebiegał z ograniczonym nagłośnieniem... Z przytulnego wnętrza kościoła słuchaliśmy wiatru, deszczu i grzmotów. Pomyślałam wtedy, jak bardzo symboliczna jest ta sytuacja. Świątynia chroniła nas przed niebiezpieczeństwami, które trwały na zewnątrz.
Bliskość Boga i przynależność do Kościoła dają mi poczucie bezpieczeństwa. Trwając w swojej wierze czuję się jak małe dziecko na rękach mamy. Nie muszę się o nic martwić - jestem bezpieczna.


Jak niemowlę u swej matki,
jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza.
Izraelu, złóż w Panu nadzieję
odtąd i aż na wieki!
Ps 131,2-3
Boże pragnienie czwartek, 05 maj 2011, 01:32
Zjeżdżaliśmy z Monte Casino, kiedy przewodnik naszej pielgrzymki obwieścił nam, że nie damy rady tego dnia uczestniczyć we Mszy św. Dochodziła 19, nie mieliśmy ze sobą księdza, a do hotelu, gdzie czekała na nas kolacja, została jeszcze ponad godzina jazdy. Zdecydowaliśmy jednak, że wstąpimy do kościółka znajdującego się w Casino, by poprosić o komunię św. Zjeżdżając odmawialiśmy różaniec i prawie wszyscy prosili w modlitwie o to samo: "Jezu, pozwól nam się z Tobą spotkać..." Kiedy zatrzymaliśmy się pod kościołem, okazało się, że za 3 minuty zaczyna się Msza św.
Podobnie, kiedy na placu św. Piotra zabrakło dla nas komunii św., zdecydowaliśmy, że poprosimy o nią w pierwszym napotkanym kościele. Wstąpiliśmy do św. Anny, ale nie musieliśmy prosić. Właśnie trwała tam Msza św. i rozpoczął się obrzęd komunii św. Nawet nie trzeba było czekać na spotkanie z Jezusem...
Bóg tak bardzo pragnie, żebyśmy spotykali się z Nim, że może uczynić dla nas małe cuda za każdym razem, gdy wystepują zewnętrzne przeszkody w przyjęciu Go do naszych serc. Tak bardzo kocha, że wydaje Siebie za nas. I pragnie, byśmy czerpali z tego zdroju zbawienia, który dla nas otworzył.

"Gorąco pragnąłem spożyć tę paschę z wami..."
Łk 22,15
Dlaczego cierpienie środa, 16 marzec 2011, 00:05
Zatrzymuję się nad tajemnicą cierpienia i nie potrafię jej pojąć...
Nie potrafię zrozumieć, ale mogę oddać siebie, występując przeciwko złu.
Dzięki ofierze Chrystusa z cierpienia i śmierci rodzi się życie.
Grób staje się miejscem zmartwychwstania.
To, co jest moim największym cierpieniem może stać się źródłem największej miłości we mnie.
Teraz tego nie widzę, ale wierzę że tak jest.
Tylko wtedy świat może mieć jakikolwiek sens.

Amen, amen mówię wam:
Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię nie obumrze,
zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity.
J 12,24



Czasem trzeba to usłyszeć czwartek, 10 marzec 2011, 22:03
Niezależnie od tego kim jesteś i skąd się wziąłeś(aś) na moim blogu,
chcę Ci powiedzieć, że czasami trzeba jedną rzecz usłyszeć:

Ukochałem cię odwieczną miłością,
dlatego też podtrzymywałem dla ciebie łaskawość.
Jr 31,3

Bóg kocha Cię takim jaki jesteś, taką jaka jesteś.
Nie musisz nic robić, aby na tę miłość zasłużyć.
Absolutnie nic.
Możesz nawet na nią nie odpowiadać.

Czy odpowiesz?
Moria środa, 02 luty 2011, 22:31
Tydzień temu dowiedziałam się, że po raz drugi w ciągu 2 miesięcy muszę się przeprowadzić. Po raz drugi zostałam bez mieszkania. Znalazłam w sobie wstarczająco sił, by ofiarować to wszystko Bogu i Jemu się całkowicie powierzyć. A On jakby tej ofiary nie przyjął, odpowiedział "nie". Nie mogłam zrozumieć, czemu postawił na mojej drodze takie właśnie wydarzenia, czemu wymagał ofiary, skoro powstrzymał mnie od jej złożenia...

Nagle stał mi się bliski Abraham na wzgórzu Moria. Abraham, który był gotów oddać wszystko co najcenniejsze miał w życiu dla Boga. Abraham, którego Bóg powstrzymał przed zabiciem Izaaka, choć wydawało się, że sam wcześniej tego chciał. Ale czy chciał na pewno?
"Weź syna twego jedynego, którego miłujesz, Izaaka (...) i złóż go w ofierze" (Rdz 22,2)
Bóg nie chciał śmierci Izaaka. Chciał ofiary. Chciał, by Abraham ofiarował syna, aby okazało się, że jednak Bóg jest na pierwszym miejscu w jego życiu. Izaak nie został zabity, ale ofiara się dokonała, bo Abraham był gotów ją uczynić. I ofiara ta została przyjęta.

Mieszkam teraz w akademiku i widzę nowy sens wydarzeń, które stały się moim udziałem. Przeszłam swoją górę Moria, a mój "Izaak" żyje i pozornie nic się nie zmieniło. Ale ja jestem innym człowiekiem.
A na nowym mieszkaniu Jezus jest jeszcze bliżej mnie, ponieważ w akademiku jest kaplica...

"Przysięgam na siebie, wyrocznia Pana,
że ponieważ ucyniłeś to,
a nie odmówiłeś Mi syna twego jedynego,
będę ci błogosławił i dam ci potomstwo
tak liczne jak gwiazdy na niebie
i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza"
Rdz 22,16-17
W szarości sobota, 22 styczeń 2011, 17:58
Wychodziłam z domu przekonana, że po powrocie napiszę piękną notkę o tej wyprawie. Ruszyłam więc w sobotnie miasto. Odwiedziłam kościół akademicki, by na chwilę się zatrzymać, a potem poszłam w trasę... Papierniczy, biblioteka, sklep z kawą, biedronka... Miasto było szare i zimne. Boczne uliczki, którymi wędrowałam, pokazały mi inne oblicze Lublina: jakieś smutne, zatopione w zimowych brudach, których nawet litościwy śnieg nie chce przykryć. Wracałam na mieszkanie z wypchanym zakupami plecakiem i było mi coraz zimniej. O czym napiszę? Przecież to wszystko takie szare...
Tak, było szare, ale przecież widzę, że nie beznadziejne. Gdzieś w tej codziennej brudnej szarości Lublina, w mojej wędrówce przez zimno, był On. Skrył się w tle, ale był. I tak sobie myślę, że On właśnie w takiej szarości zjawia się najchętniej, bo tam jest najbardziej potrzebny. Gdybyśmy tylko potrafili to dostrzec: chwile szare, chwile smutne, chwile zimne i bolesne - to wtedy On jest najbliżej nas! On, który dla nas przyjął na siebie samotność i cierpienie.

Pan jest blisko skruszonych w sercu
i wybawia złamanych na duchu.
Ps 34,19
Naczynia poniedziałek, 03 styczeń 2011, 23:45
Opłatek młodzieży parafialnej powoli chylił się ku końcowi. Kilka osób wyszło zaraz po skonsumowaniu deseru, reszta śpiewała alfabetycznie kolędy. Byliśmy przy K, kiedy zabrakło herbaty. Razem z koleżanką poszłam do kuchni, żeby dorobić, ale tuż za drzwiami stanęłam jak wryta. Przy zlewie, z rękami po łokcie w pianie stał... proboszcz. Zmywał talerze po barszczu i pierogach. Nie pozwolił sobie odebrać pracy, ale wyraził zgodę na pomoc i tak oto ostatnie pół godziny pobytu na plebani spędziłam myjąc obok niego naczynia i sprzątając kuchnię...
Wiedziałam, że mamy w parafii świetnego proboszcza. Może nie najlepszego teologa, ale wspaniałego i pracowitego gospodarza, który rozumie ludzi i ich potrzeby. Nie wiedziałam jednak, że gospodarz ten jest tak pokorny, żeby zmywać po swoich parafianach, i to jeszcze z radością. Bo przecież przy tym nuciliśmy... ;)

Pokorni wzmogą swą radość w Panu
i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela.
Iz 29,19
Rodzi się piątek, 24 grudzień 2010, 14:52
Jeszcze tylko kilka godzin i będziemy świętować Boże Narodzenie. Będzie rodzina, opłatek, postne ale pyszne potrawy, wspólne kolędowanie i pasterka. Jeszcze tylko kilka godzin...
Nie, tym razem te święta nie będą sztuczne. Nie pozwolę zapomnieć sobie i swoim bliskim, że to Bóg przychodzi, także do naszej rodziny.
I postaram się, żeby rodził się we mnie codziennie.

Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę.
J 1,14


Oglądajmy Jego chwałę.
Amen: niech tak będzie.
Także w Waszym życiu. :)
Cena miłości sobota, 11 grudzień 2010, 14:28
Zgodziłam się oddać w dobrej sprawie swój czas i ofiarowałam swój strach, pokonując go tym samym. Ale to było za mało. Wzięto ode mnie jeszcze większość sił fizycznych i prawie wszystkie psychiczne, które wtedy posiadałam. Stres wyczrepał mnie do cna, ale Duch nie dopuścił, bym popełniła błąd. Dobro zostało uczynione.

Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek jakakolwiek pomoc kosztowała mnie tyle i byłam szczęśliwa, że mogłam tak wiele dać. Ale gdy okazało się, że muszę ofiarować jeszcze i moje zdrowie, coś zaczęło się we mnie buntować. Utrata zdrowia oznaczała ofiarowanie mojej codzienności, pracy, której nie będę mogła wykonać i wszystkich spotkań, które nie nastąpią...
Przez chwilę wydawało mi się, że to za dużo. Ale przyszła też inna myśl. Nie potrafię oddać swojego zdrowia. A gdyby przyszło oddać życie?

Miłość nie pyta o koszty. Po prostu za każdym razem oddaje się w całości.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność swoją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
1 Kor 13,3

<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Księga Gości - zostaw ślad :)
 
Miło Ci tutaj? Kliknij!
Małych radości
 
3047
Uśmiechasz się? Kliknij!
Uśmiechów :)
 
3724
 
 
Panie,
czuwaj nam mymi myślami,
aby wszystko to, co piszę
było zgodne z Twoją Nauką.
Pomóż mi nie ranić
nikogo swoimi słowami
i przekazywać realne wartości.
Duchu Święty, natchnij mnie,
aby moje słowa były zawsze czyste
i dawały pożytek nie tylko doczesny,
aby nie wywoływały zamętu,
ale wprowadzały pokój do serca.
Amen.



Dobrych dusz...
było
 
77711
przemyślało
 
2585
pozostało
 
154
Panie, przyjmij słowa,
które teraz kieruję do Ciebie,
Ty, który mówisz w milczeniu.

Proszę Cię, pozwól mi poznać
moją najgłębszą naturę.

Pochyl się nade mną
i obdarz mnie poznaniem;
ten dar rozbłyśnie
nad wszystkimi moimi braćmi.

Mój duch należy
do Ducha Świętego;

dlatego głoszę moją wiarę,
z której czerpię
życie i światło.

Jesteś godzien chwały, Panie.

             Modlitwa z III wieku





O Autorce
Irenne
22
,
Lublin / Tarnów
Studentka psychologii i teologii na KULu. Uczy się od Jezusa dostrzegania innych ludzi i służenia im.
Więcej o mnie

ks. Jan Twardowski


JESZCZE

Jeszcze się trzymasz własnego szczęścia za włosy
odkładasz sobie w byle garnuszku
piszesz pamiętnik to znaczy stawiasz sobie pomnik
dlatego powietrze karmi cię skąpo
nie prowadzą niewidzialne ręce
to co wielkie nie przychodzi mimo woli
ból daremny - bo nie umierasz
nie umiesz oddać siebie
to jakże masz dostać wszystko

JAKŻE

jakże się teraz nie bać -
nie trwożyć -
z tylu ranami naraz
na krzyż Cię złożyć -
Matka Boska się śniła
płakała
jak we mszy świętej
krew Twą oddzielić od ciała
z powrotem piątek
słońce umiera
nie widać
Jeśli jest miłość przestań się martwić
i śmierć się przyda

 

CIERPLIWOŚĆ

cierpliwość - spokój że przecież się stanie
miłość - z Niewidzialnym milcząca rozmowa
radość - Jego ręce
pokora - to On właśnie przed ludźmi się schował
śnieg - wdzięczność do końca
bo całuje groby
Krzyż - kiedy miłość idzie za daleko



RĘCE


Mówią że ręce Twoje błogosławią
wskazują drogę jak po ciemku światło
z karetki pogotowia chorego dźwigają
nigdy na maszynie wprost na ziemi piszą
mówią że słabną że są utrudzone
przez dwa tysiące lat urlopu nie mają
jak deszcz stale zajęty
deszcz wciąż nie ma czasu
tyle kwitów musi polewać na cmentarzu
widzieli Twoje rany rysują Twe serce

żeby wierzyć naprawdę ktoś nie wierzyć
zaczął



BOJĘ SIĘ TWOJEJ MIŁOŚCI

Nie boję się dętej orkiestry przy końcu świata
biblijnego tupania
boję się Twojej miłości
że kochasz zupełnie inaczej
tak bliski i inny
jak mrówka przed niedźwiedziem
krzyże ustawiasz jak żołnierzy za wysokich
nie patrzysz moimi oczyma
może widzisz jak pszczoła
dla której białe lilie są zielononiebieskie
pytającego omijasz jak jeża na spacerze
głosisz że czystość jest oddaniem siebie
ludzi do ludzi zbliżasz
i stale uczysz odchodzić
mówisz zbyt często do żywych
umarli to wytłumaczą

boję się Twojej miłości
tej najprawdziwszej i innej



DAJ NAM

Daj nam ubóstwo lecz nie wyrzeczenie
radość ze można mieć niewiele rzeczy
i że pieniądze mogą być jak świnie

i daj nam czystość co nie jest ascezą
tylko miłością - jak życie całe

i posłuszeństwo co nie jest przymusem
ale spokojem gwiazd co też nie wiedzą
czemu nad nami chodzą wciąż po ciemku

i daj nam sen zdrowy świąteczny apetyt
wiarę bez nerwów to jest bez pośpiechu
a zimą jeszcze matkę mi przypomnij
w ubogim czystym i posłusznym śniegu


ABY SIĘ STAŁO

Gwiazdy by ciemniej było
smutek by stale dreptał
oczy po prostu by kochać
choć z zamkniętymi oczami

wiara by czasem nie wierzyć
rozpacz by więcej wiedzieć
i jeszcze ból by nie myśleć
tylko z innymi przetrwać

koniec by nigdy nie kończyć
czas by utracić bliskich
łzy by chodziły parami
śmierć aby wszystko się stało
pomiędzy światem a nami

Szukajcie a znajdziecie... :)
Wyszukaj w tym blogu:
Fraza:
Od kalendarz do kalendarz
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL